Le altre lingue: Polonia – Wojciech Bonowicz

Nono capitolo della rubrica “Le altre lingue” dedicata alla Polonia. Il poeta selezionato da Paulina Malicka e Lucia Pascale è Wojciech Bonowicz. Buona lettura.


Wojciech Bonowicz (9)

Nato il 10 gennaio del 1967 a Oświęcim. Laureato in polonistica all’Università Jagellonica di Cracovia. Poeta, scrittore, giornalista. Vincitore di numerosi premi letterari, tra cui: il premio di K.K. Baczyński per la raccolta Wybór większości (La scelta della maggioranza) del 1995, il premio Gdynia per la raccolta Pełne morze (Mare aperto) e il premio NIKE per la biografia Tischner del 2001. Autore di diverse raccolte poetiche, tra cui: Wybór większości (1995), Hurtownia ran (2000), Wiersze ludowe (2001), Pełne morze (2006), Hurtownia ran i Wiersze ludowe (2007), Wybór większości i Wiersze z okolic (2007), Polskie znaki (2010), Echa (2013). Collabora con il settimanale Tygodnik powszechny. La sua raccolta d’esordio Pełne Morze è stata tradotta in italiano da Leonardo Masi (Mare aperto, Incerti Editori, Catania, 2012).
I tre inediti che vi proponiamo qui sono stati tradotti da Riccardo Campion.


Wojciech Bonowicz – poesie
Traduzione di Riccardo Campion

Mój sen z zegarkami

Jedliśmy zegarki z blaszanych misek.
Zegarki były z oczami jak wszystko w gułagu
z każdej szpary patrzyło na nas zamarznięte oko.
Zmarli szli spać w bruzdach albo na dnie rzeki. Nikt nie
——————————————————————————————————[miał
zegarka na ręce. To było nasze jedyne pożywienie.
Poza tym lód którego nie dało się poruszyć
ściana lodu na której o świcie kołysał się mój oddech.

*

Ho sognato orologi

Mangiavamo orologi in ciotole di latta.
Gli orologi avevano occhi come tutto nel gulag
da ogni fessura ci guardava un occhio assiderato.
I morti andavano a dormire nei solchi o sul fondo
—————————————————————[del fiume. Nessuno aveva
l’orologio al polso. Era il nostro unico cibo.
E poi il ghiaccio che non si poteva spostare
un muro di ghiaccio dove all’alba ondeggiava il mio
————————————————————————————————–[respiro.


 

Ognik

Na tym pustkowiu ostatni autobus
to ostatnie światło. Niebo rzadko się przeciera
ale nawet wtedy nie wiadomo dlaczego
w mokrej trawie nie odbija się księżyc.
W ciemności znikają drogi ostatnie szepty
chowają się do swoich norek.
Jeżeli chcesz iść możesz iść. Jeżeli się położysz
będziesz zdziwiony jak szybko znajdziesz się tam
dokąd się wybrałeś.

*

Fuoco fatuo

L’ultimo autobus in questo deserto
è l’ultima luce. Il cielo di rado si rischiara
ma anche allora per chissà quale ragione
sull’erba umida non si riflette la luna.
Al buio svaniscono le strade gli ultimi sussurri
si ritirano nelle loro tane.
Puoi andare se vuoi. Se ti corichi
sarai stupito di trovarti così presto
dove eri diretto.


 

Pokój

Zasłaniam ręką nie lubię
kiedy wchodzą. Nie zamykam drzwi
ale złości mnie gdy wchodzą bez pukania
kiedy piszę. Zasłaniam ręką kartkę
nie chcę żeby widzieli mnie
rozebranego
jak tańczę
jak powoli
wydobywam się z grobu.
W drzwiach stoi nowe życie. Mówi
do mnie dziwi się
tej przemianie.

*

La stanza

Lo copro con la mano non mi piace
quando entrano. Non chiudo la porta
ma mi irrita se entrano senza bussare
quando scrivo. Copro il foglio con la mano
non voglio che mi vedano
svestito
mentre ballo
mentre riemergo
lentamente dalla tomba.
Sulla porta c’è una nuova vita. Mi
parla la sorprende
questa trasformazione.


In copertina: Wojciech Bonowicz (2013).

Lascia un commento

Il tuo indirizzo email non sarà pubblicato. I campi obbligatori sono contrassegnati *