Le altre lingue: Polonia – Ewa Lipska

Ottavo capitolo della rubrica “Le altre lingue” dedicata alla Polonia. Il poeta selezionato da Paulina Malicka e Lucia Pascale è Ewa Lipska. Buona lettura.


Ewa Lipska (8)

Nata a Cracovia il 10 ottobre del 1945, Ewa Lipska è una delle voci più interessanti della poesia polacca contemporanea. Diplomata all’Accademia di Belle Arti di Cracovia, esordisce come poetessa nel 1961. Dal 1970 al 1980 lavora presso la casa editrice “Wydawnictwo Literackie”, dove cura le collane di poesia. Dal 1991 al 1997 vive a Vienna, ricoprendo l’incarico prima di vicedirettrice poi di direttrice dell’Istituto Polacco di Cultura. Negli anni Ottanta collabora con la rivista letteraria “Pismo”. Vincitrice di numerosi premi letterari, tra i quali: il Premio della Fondazione Kościelski di Ginevra (1973), il Premio della Fondazione A. Jurzykowski di New York (1993), il Premio Naim Frashëri (2010) e il Premio Letterario della città di Gdynia (2011). Autrice di numerose raccolte poetiche, tra cui: “Ja” (2003); “Wiersze do piosenek. Serca na rowerach” (2004); “Gdzie indziej” (2005); “Drzazga” (2006); “Miasteczko Świat” (2007); “Pomarańcza Newtona” (2007); “Sefer” (2009); “Pogłos” (2010); “Droga pani Schubert…” (2012); “Miłość, droga pani Schubert…” (2014); “Czytnik linii papilarnych” (2015).
Le poesie che vi proponiamo qui sono state tradotte da Paolo Statuti.


Ewa Lipska– poesie
Traduzione di Paolo Statuti

Dzień żywych

W Dniu Żywych
umarli przychodzą na ich groby
— zapalają neony
i przekopują chryzantemy anten
na dachach wielopiętrowych grobowców
z centralnym ogrzewaniem.

Potem
zjeżdżają windami
do swej codziennej pracy
do śmierci.

*

Il giorno dei Vivi

Nel giorno dei Vivi
i morti giungono alle loro tombe
— accendono le luci al neon
e piantano i crisantemi delle antenne
sui tetti dei multipiani sepolcri
a riscaldamento centralizzato.

Poi
scendono con gli ascensori
verso il quotidiano lavoro:
la morte.


 

Sen

Sen dawał mi piętnaście możliwości.
Trzy wyjścia z dosyć trudnej sytuacji.
Przy jednym z nich należało użyć klucza
który trzymałam w ręce.

We śnie wyświetlano film o końcu świata.
Nikt z obecnych na sali nie spytał: co dalej?
Wiersze pisane we śnie były bardzo dobre.
Nie napisane wcale – też nie były gorsze.
Pogoda była taka jaka miała być.

Należało z tym wszystkim iść w kierunku jawy.
Wyprzedziła mnie grupa zawodników
która biegła ponad-czasowo.
Jakaś staruszka zażyła środek nasenny
i zawróciła z drogi.

Jawa nadeszła nieoczekiwanie.
Doniosłam do niej jedynie ból głowy
źle ułożonej na białej poduszce.

*

Sogno

Il sogno mi dava quindici possibilità.
Tre vie d’uscita da una situazione alquanto difficile.
In una di esse bisognava usare la chiave
che tenevo in mano.

Nel sogno proiettavano un film sulla fine del mondo.
Nessuno dei presenti in sala ha chiesto: e dopo?
Le poesie scritte nel sogno erano molto buone.
Quelle non scritte affatto – non erano peggiori.
Il tempo era come doveva essere.
Bisognava con tutto questo andare verso la veglia.
Mi ha sorpassata un gruppo di atleti
che correvano oltre il tempo.

Una vecchietta ha preso un sonnifero
ed è tornata indietro.

La veglia è sopraggiunta inattesa.
Le ho comunicato soltanto il dolore alla testa
posata male sul bianco cuscino.


 

Może

Może zostanie mi jeszcze
wyblakła jak wiersz nadaremny
fotografia. Ostatnie rozstanie
niebo deszczem rozegra na bębnach.
I dzień stanie dzień stanie dzień stanie
w twojej szarej wyblakłej sukience
w fotografii tak małej tak zwięzłej
że zacisnąć można w jednej ręce.
I już nie wiem już nie wiem już nie wiem
czy ty byłaś czy jesteś czy będziesz
może patrzysz i z żalu ta szarość
może tylko niedbale się cieszysz
może myślisz że starość już starość
teraz do mnie gwałtownie się spieszy.
Ty stanęłaś i czekasz. Ja w drodze.
Ty stanęłaś w oczach otwartych.
A ja patrzeć nie mogę nie mogę.
Przeto patrzę śmiertelnie uparta.

*

Forse

Forse ancora mi resterà
sbiadita come inutile verso
una fotografia. L’ultima separazione
il cielo con la pioggia svolgerà su tamburi.
E il giorno verrà il giorno verrà il giorno verrà
nel tuo grigio stinto vestito
nella fotografia così piccola così concisa
che è possibile stringere in una mano.
E più non so più non so più non so
se tu eri o sei o sarai
forse guardi e di rimpianto è il grigiore
forse soltanto con noncuranza gioisci
forse pensi che la vecchiaia già vecchiaia
adesso da me con impeto si affretti.
Tu ti sei fermata e aspetti. Io sono in cammino.
Tu negli occhi aperti ti sei fermata.
Ed io guardare non posso non posso.
Perciò guardo mortalmente ostinata.


In copertina: Ewa Lipska (Foto: Danuta Węgiel).

 

Lascia un commento

Il tuo indirizzo email non sarà pubblicato. I campi obbligatori sono contrassegnati *